Balustrady nad rzeką
Kolejny pracowity rok i kolejne zlecenie w naszych rękach. Jak wszyscy pamiętamy w 1997 roku Polskę, Austrię, Niemcy i Czechy nawiedziła ogromna powódź zwana u nas powodzią tysiąclecia. Wyrządziła ona wiele złego i niosła ze sobą straty materialne w wysokości około 4,5 miliarda dolarów amerykańskich.
Rok po tym okropnym zdarzeniu odbudowa wałów, terenów nadbrzeżnych oraz wielu domów trwała na dobre. Jedna z prac trafiła się i nam - naszym zadaniem była odbudowa zniszczonych balustrad zewnętrznych okalających pobliską rzekę. Nie było to zadanie ciężkie jednak niosło z sobą wielki ciężar emocji temu towarzyszących.
Po skonsultowaniu się z inspektorem nadzoru budowlanego, przejrzeniu starych zdjęć na jakich były pokazane dawne balustrady i burzy mózgów jaka towarzyszyła nowemu projektowi wzięliśmy się ostro do roboty. Ponad kilometrowy odcinek nowych balustrad nierdzewnych planowaliśmy położyć w niecały miesiąc, jak się później okazało potrwało to troszkę dłużej ze względu na drobne opóźnienie w dostawie materiału.
Co oczywiste balustrady musiały być nierdzewne i stwarzać wrażenie starych. W szczególności bliskość rzeki i duża ilość pary wodnej w okresie letnim wymuszały zastosowanie materiałów bardzo wysokiej jakości, tanich w późniejszej konserwacji. Czy nam się to udało? Dziś, z perspektywy czasu, mogę z całą stanowczością i spokojem ducha powiedzieć, że TAK. Balustrada w dalszym ciągu prezentuje się okazale, zapewnia bezpieczeństwo przechodniów i współgra z otoczeniem. Zresztą sami możecie się o tym przekonać spoglądając na załączoną fotografię.

